sobota, 17 sierpnia 2013

Chapter 16

Obudziłem się z największym bólem głowy jaki kiedykolwiek miałem. Czułem jakby mój mózg rozbijał się po czaszce. Ał, cholera. Jebany kac... Postawiłem stopy na podłodze obok łóżka i poszedłem do łazienki. Moje oczy były w połowie otwarte gdy szedłem. Moja twarz była zmarszczona. Podszedłem do umywalki i spojrzałem w lustro. Miałem zaschniętą ślinę dookoła ust. Musiałem mieć cholernie dobry sen. Zazwyczaj nigdy się nie ślinię. Ochlapałem twarz wodą i ziewnąłem. Otworzyłem trochę bardziej oczy i spojrzałem na zegar. 1:57. Dużo przespałem..... Rzuciłem spojrzenie na łóżko. Melanie tu nie było. Pewnie jest na dole. Zszedłem po schodach, mówiąc "ała" z każdym kolejnym stopniem w dół. Melanie siedziała przy stole z czasopismem. Spojrzała na mnie.
-Cześć śpiochu! - Krzyknęła. Ugh, kurwa. Zmarszczyłem twarz i machnąłem na nią ręką.
-Kochanie, nie krzycz. - Powiedziałem z jękiem. Zauważyłem jej rodziców, siedzących na kanapie i patrzących się na mnie niezręcznie. Spojrzałem w dół i byłem tylko w slipach. Cholera, zapomniałem że oni tu są. Melanie zaczęła chichotać.
-Wybaczcie na chwilę. - Wróciłem na górę, żeby założyć jakieś spodenki i czarną koszulkę. Gdy wróciłem na dół, jej tata zaczął mówić.
-Teraz lepiej. - Powiedział z uśmiechem. Zignorowałem go i podszedłem do zamrażarki po jakieś gofry. Telefon Melanie zaczął głośno dzwonić. Czekała przynajmniej pięć minut, żeby odebrać to gówno, o matko. Wrzuciłem gofry do tostera i czekałem.
-HALO? - Krzyknęła Melanie. Zakryłem uszy rękoma. Ona bardzo dobrze wie co do cholery robi. Gniewnie się na nią spojrzałem. Ona tylko się uśmiechnęła.
-OH. TAK. WITAAAAM PANI FRANCINE CO U PANI? - Jeśli nie przestanie kurwa krzyczeć, to przysięgam. - Oh, chce pani przemalować biuro? ...Tak, doskonale mi to pasuje. Więc, nad jakimi kolorami pani myślała? - Melanie wstała z krzesła i poszła do innego pokoju, żeby przedyskutować sprawę z tą panią Francine. Gofry wyskoczyły z tostera, więc poszedłem po nie. Gdy siadałem, jej ojciec znów zaczął do mnie gadać.
-Więc, Jason, jak się dzisiaj czujesz? - Zapytał.
-Świetnie, proszę pana. A pan? - Zapytałem w odpowiedzi.
-Wybornie. - Powiedział z uśmiechem. Kto w tych czasach mówi "wybornie"...
-A pani, Pani Crane? - Spytałem. Spojrzała na mnie.
-Świetnie, Jason. Dziękuję, że pytasz.
-Nie ma problemu. - Odpowiedziałem z uśmiechem. Miałem właśnie zacząć wcinać moje 8 gofrów, kiedy jej tata ZNOWU zaczął do mnie mówić.
-Więc, jak idzie w pracy? - Zapytał.
-Świetnie. Sprzedałem już kilka samochodów kilku ludziom. Więc idzie całkiem nieźle. (A/N: Pamiętacie w pierwszych rozdziałach, wybrał pracę dilera samochodów. ) Powiedziałem wzruszając ramionami. Wpychałem gofry do ust. Jej mama wyglądała na zniesmaczoną przez jak jadłem. Suko, jeśli nie podoba ci się jak jem moje żarcie to się kurwa odwróć.
-T-to dobrze... Potrzebujesz widelca? - Spytała mnie. Powoli na nią spojrzałem. Co ona właśnie do mnie powiedziała?
-Nie, jak bym potrzebował to bym sobie wziął. - Splunąłem. Gówno mnie obchodzi kim ona jest, jeśli lubię moje jedzenie w takiej postaci, to lubię. Jej oczy rozszerzyły się i szybko się odwróciła. Melanie wróciła kilka minut później.
-O czym rozmawiałaś, skarbie? - Powiedziałem z pełną buzią.
-Nie wiem, może jak najpierw przełkniesz to ci powiem. - powiedziała chichocząc.
-Oh. - Połknąłem. - Mój błąd, kontynuuj? - Kiwnęła głową i zabrała się do powiedzenia mi.
-Pewna pani potrzebowała pomocy w wyborze koloru do swojego biura. Powiedziała, że słyszała, że jestem całkiem dobra w projektowaniu, więc zadzwoniła. - Wzruszyła ramionami.
-A, fajnie. - Powiedziałem.
-No. - Odpowiedziała, rzucając się na krzesło. Przysięgam, mój mózg w tej chwili obija mi się o czaszkę. Poszedłem wziąć aspirynę i wróciłem na górę spróbować zasnąć. W chwili gdy już zasypiałem, usłyszałem krzyczącą Melanie.
-JAAAAAAAASSOOOOONN. - Przebiegła przez drzwi i skoczyła na mnie. Wciąż krzyczała.
-MELANIE, ZAMKNIJ SIĘ. - Powiedziałem, zakrywając uszy. Zaśmiała się. 
-To za picie, proszę pana. - Uśmiechnęła się złośliwie. 
-Pierdol się. - Powiedziałem. Zaśmiała się. 
-Też cię kocham. - Wstała na łóżko i położyła głowę na moich kolanach. Bawiłem się jej włosami. 
-Chcesz obejrzeć film czy coś? - Zasugerowałem. To miał być jeden z tych luźnych dni. Na zewnątrz było pochmurnie. Dobra pogoda na przytulanie. Melanie skinęła głową. 
-Jasne. - Odpowiedziała. - Jaki film? - Zapytała.
-Jaki chcesz, Księżniczko. - Powiedziałem z uśmiechem. Odwzajemniła go. 
-Hmm, no dobra. - Zeskoczyła z łóżka i podeszła do szafki wypełnionej filmami i serialami. Wrzuciła film do odtwarzacza DVD. Wróciła na łóżko, otoczyła rękoma mój tors i położyła głowę na mojej klatce piersiowej. Owinąłem rękę w okół jej ramienia. Przeleciało kilka zapowiedzi zanim w końcu na ekranie pokazał się tytuł.
"Titanic" Cholera. Nie powinienem był pozwalać jej wybierać. No cóż. Oglądaliśmy film przez chwilę aż usłyszałem jej ciężki oddech. Spojrzałem w dół na nią. Jej usta były otwarte, a oczy zamknięte. Pocałowałem ją w czoło i też zamknąłem oczy. Odpłynąłem w głęboki sen z Melanie w moich ramionach. 
*******
dfjskjksajfk jacy oni są słodcy *-*
taki troszku nudny rozdział, nieprawdaż? :c 
Także ten, do następnego,
Ada x

czwartek, 15 sierpnia 2013

Chapter 15

Jason POV
Czekaliśmy na Daltona i Belle w środku kręgielni. Melanie i ja właśnie płaciliśmy za swoje buty do kręgli i braliśmy kule. Melanie miała mały rozmiar 7. Bez względu na to co kurwa oznacza "7". Wziąłem te same.
- Cholera. To, to jest lekkie...- powiedziałem, podnosząc je w powietrzu.
- Cóż, powinny być takie dla Ciebie, biorąc pod uwagę, że wyglądają w Twoich rękach jak piłka do tennisa - stwierdziła.
- Wow, za dużo nadmiernej przesady ?! - powiedziałem. Zachichotała. Kiedy byliśmy w drodze do toru zobaczyliśmy Daltona i Isabelle idących ręka w rękę.
- Ach ! Mel !- Isabella pisnęła, kiedy zobaczyła Melanie. Dalton i ja wzdrygnęliśmy się.
- O MÓJ BOŻE BELLA ! - krzyknęła jakby była z nią tylko dzisiaj.
- Dziewczyny, możecie zamknąć ryje ? Widziałyście się zaledwie parę godzin temu - Dalton powiedział, odwracając się by wziąć swoje buty do kręgli. Haha, lubię tego gościa. Podszedłem do Melanie i owinąłem moje ręce wokół niej od tyłu.
- Idę wziąć piwo, chcesz coś kochanie ? - zapytałem ją, dając jej buziaka w policzek. Poczułem jak marszczy brwi. Odwróciła się w moim uścisku twarzą do mnie.
- Jase, wypiłeś dziś już dwa, jedno całkiem niedawno... jesteś pewien ? - zapytała. Okej, więc teraz jest moją mamą ?
- Kochanie, nic mi nie będzie, chcesz coś ? - zapytałem ponownie, teraz bardziej zirytowany.
- Weź mi tylko spritea, proszę - powiedziała. I z tym skinąłem i obróciłem się w stronę baru z przekąskami.
- Hej! Co mogę dla Ciebie zrobić ? - powiedziała kobieta za ladą, w zasadzie przekrzykując muzykę.
- Cześć, wezmę miller lite, spritea i precla - powiedziałem. Przyszła z moimi zamówieniami i skierowałem się z powrotem w kierunku naszego toru.
- Tutaj jesteś, piękna - powiedziałem, podając jej spritea.
- Dlaczego dziękuje - powiedziała chichocząc. Dalton pracował nad wprowadzeniem wszystkich imion do systemu. Przeklinał za każdym razem kiedy wcisnął zły guzik. Cholera, problemy ze złością ? Poszedłem do maszyny z nim.
- Co jest ? - zapytałem go. Obróciłem do mnie głowę.
- Nie mogę sprawi c by ta cholerna maszyna działała ! - zawołał, wskazując swoimi chudymi rękoma na system. Skinąłem na niego głową więc mógł wstać i dać mi zająć się tym. Wprowadziłem imiona wszystkich, a imię Mel z ikonką. Używa tego w domu więc przypuszczam, że użyje tego tutaj. Również wprowadziłem moje imię specyficznie 'Sexy'. No co ? To jest prawda.
- W porząsiu - powiedziałem, klaskając w dłonie i pocierając je o siebie.
- Kto jest gotowy na trochę kręgli ? - zapytałem z uśmiechem. Dziewczyny na raz wykrzyknęły 'JA'. Dalton i ja zaśmialiśmy się.
- Okej, Mel, zaczynasz - powiedziałem, wskazując na ekran nad miejscem z kulami. Uśmiechnęła się i poszła do stojaka z kulami, biorąc swoją. Wyglądała na skupioną, a to było bardzo zabawne. Ona dosłownie rzuciła piłkę po torze, powodując głośne 'BANG' i spadnięcie, po czym kula zaczęła się wolno toczyć. Nie trafiła w żadnego kręgla.
- Zbij je ! - powiedziała Melanie.
- Udało Ci się to spieprzyć nawet z ikonką ?! - powiedziałem, śmiejąc się z niej.
- Hej, nie było tak źle ! - powiedziała. Uśmiechnąłem się i wziąłem łyka piwa. Skończyłem je w następnej minucie czy jakoś tak. Kiedy była moja kolej, wstałem i wziąłem kulę. Potoczyłem ją i miałem strikea.
- Ha ! Przebijcie to ! - powiedziałem o nich. Do tej pory wygrywałem. To się dzieje.
- Chętnie - Dalton odpowiedział kiedy wstawał, bo była jego kolej. Też miał strikea - W Twoją twarz McCann ! - okrzyknął z uśmiechem. Podniosłem ręce na znak obrony. Następnie, Isabella miała splita.
- To nie fair ! Wy wszyscy zbiliście parę kręgli, ale ja nie ! - jęknęła. Ona jest największą marudą, przysięgam. Cholera, sądzę, że chcę następne piwo.


~*~

Skończyliśmy wszystkie nasze ruchy w dwóch rundach. Skończyłem też dwa piwa więcej. Co ? Dalton i ja mieliśmy konkurs...Bella i Melanie patrzyły na nas ze zdegustowaniem. Byłem w trakcie picia mojego trzeciego, a Dalton zaczynał krzyczeć jakieś przypadkowe gówna. Wziąłem kolejny łyk i je skończyłem. Po tym zacząłem czuć jak wszystko wiruje.


~*~

Melanie POV
Cóż, zostawię kręgle. Jason wygrał, Bella zajęła drugie miejsce. Teraz Dalton i Jason pili jak szaleni. Wiedziałam, że Jason jest napity kiedy rzucił butelkę i pokręcił głową. O Boże...wygląda na to, że będę dzisiaj prowadzić. Bella i ja rozmawiałyśmy kiedy Jason do nas przyszedł.
- Hej, kochanie - zabełkotał. Wywróciłam oczami.
- Co, Jason ? - splunęłam.
Jason się zaśmiał - Wow, to było niegrzeczne ! Myślałem, że mnie kochasz ! - udał, że płacze. Co do cholery ? Po prostu pokręciłam głową.
- Więc, było fajnie. Myślę, że wyjdziemy gdzieś znów razem w jakiś inny dzień ! Seeya ! - przytuliłam Belle i powiedziałam pa do Daltona, który był prawie tak pijany jak Jason. Kiedy spojrzałam na Jasona, był na ziemi. O mój Boże.
- Jason, wstań - warknęłam. Znów zaczął udawać, że płacze...chwyciłam go za ramię, a on podniósł reszte swojego ciała do góry. W drodze do samochodu, Jason chciał usiąść na miejscu kierowcy.
- Jason, co ty myślisz, że robisz ? Siadaj z tyłu ! - powiedziałam. Zmarszczył brwi.
- Dlaczego tak ? - zapytał. Ugh.
- Ponieważ jesteś pijany. Teraz, siadaj do tyłu ! - powiedziałam ponownie. Jason westchnął i usiadł do tyłu. Ja wsiadłam na miejsce kierowcy. Spojrzałam do tyłu by upewnić się, że Jason zapiął pas bezpieczeństwa. Nie zapiął. Patrzył na mnie.
- Kochanie możesz już jechać, jestem znudzony - skrzywił się.
- Zapnij pas i pojadę - warknęłam. Spojrzał na swój pas, potem na mnie. I się zaśmiał. Zapiął pas.
- Okej, już ! Legggggooooo ! - krzyknął i zaczął się śmiać. O mój bożeeeee...
Kiedy byliśmy w drodze, Jason krzyczał jakieś przypadkowe gówna przez okno. Wjechałam na nasz podjazd i przypomniałam sobie, że moi rodzice tu są. Kurwa.
- Myyy ! Jesteśmy ! - Jason zaczął podskakiwać w górę i w dół jak małe dziecko. Muszę przyznać, że to było słodkie. Otworzyłam drzwi dla Jasona i pomogłam mu normalnie wejść do środka. Kiedy otworzyliśmy drzwi, Jason zrobił 'Oooo !' Usłyszałam kroki zbliżające się do nas. Kurwa, kurwa, kurwa. Pojawił się mój tata i zmarszczył swoje brwi. Jason siedział na ziemi, patrząc na niego.
- Cześć - Jason powiedział.
- Uh, cześć. Dobrze się bawiliście ? - mój tata zapytał. Skinęłam głową. Jason chciał coś powiedzieć ale kopnęłam go w ramię.
- Ouchie ! - Jason powiedział, krzywiąc się i łapiąc za ramię. Podniosłam go do góry i prowadziłam do schodów.
- Tak tato, świetnie się bawiliśmy ! Do zobaczenia później ! - powiedziałam biorąc Jasona za rękę i biegnąc za tatą. Kiedy byliśmy w naszym pokoju, zamknęłam drzwi. Jason położył się na łóżku i zaczął się śmiać.
- Coś Cię bawi ? - zapytałam. Skinął głową i wskazał na mnie.
- Ty - powiedział z uśmiechem, wciąż się śmiejąc.
- Co ja ? zapytałam.
- Ty mnie bawisz ! - Jason się zaśmiał. Ugh, jest denerwujący kiedy jest pijany. Wywóciłam na niego oczami i opadłam na łóżko. Jason przysunął się bliżej mnie i przyłożył usta do mojej szyi. Spięłam się. Zaczął ją całować i ssać. Wydałam z siebie lekki jęk mentalnie się za to przeklinając.
- Lubisz to, kochanie ? - wybełkotał. Odsunęłam się od niego.
- Jason, nie, jesteś pijany - stwierdziłam.
- I co ? - powiedział ze śmiechem. Mogłam wyczuć piwo w jego oddechu.
- Nie będę uprawiała z Tobą seksu kiedy jesteś pijany - pokręciłam głową i poszłam do szafy by przebrać się w coś do spania. Jason tylko zdjął swoje jeansy i spał w swojej wyciętej w literę v koszulce i bokserkach. Wyłączyłam światło - Teraz idź spać - powiedziałam. Westchnął. Zaczął się znów śmiać. Ugh, jeśli on się kurwa nie uciszy - JASON. ZAMKNIJ SIĘ - krzyknęłam na niego. Uciszył się, a po tym usłyszałam jego ciężki oddech. Obróciłam się w drugą stronę opierając głowę na poduszce i zasypiając.


~*~

Hahaha, Jason nie męcz tak Melanie!
Cześć, cześć no i jest 15! Mam nadzieję, że się spodoba! :D
Oczywiście przepraszam za błędy jeśli są (mam nadzieję, że nie ma)
Bardzo się cieszę, że podobał wam się rozdział, który tłumaczyłam, kocham i do następnego!
Rose xoxo 


niedziela, 11 sierpnia 2013

Chapter 14

Szliśmy na plażę trzymając się za ręce. Po prostu rozmawiając i śmiejąc się. Zatrzymaliśmy się przy brzegu.
-O mój Boże, to jest piękne, Jason. - Powiedziała patrząc na wodę.
-Wiem. Prawie tak piękne jak ty. - Powiedziałem z uśmiechem. Zanurzyła stopy w wodzie, a ja wszedłem dalej, zanurzając dół mojego tułowia. Moje białe dżinsy pewnie będą zjebane, ale w tej chwili mam to gdzieś. Do tej pory był to idealny wieczór.
-Jason! - Krzyknęła Melanie, gdy zobaczyła jak głęboko byłem. Zacząłem ją ochlapywać.
-Haha! Dupa z ciebie! To jest TWOJA kurtka ośle! - Krzyknęła. Cholera, zapomniałem.
-Teraz to naprawdę pożałujesz. - Uśmiechnąłem się złośliwie. Wyglądała na zdezorientowaną. Pobiegłem do niej i zakręciłem nią.
-Ah!!!! - Ja tylko się zaśmiałem. Miałem właśnie wrzucić ją do wody, a ona głośno pisnęła.
-Żartuję skarbie. - Powiedziałem. Ona owinęła nogi wokół moich bioder, a ja trzymałem ją przez chwilę dając buziaki w usta. Oparłem swoje czoło o jej.
-Kocham cię. - powiedziała z uśmiechem.
-Ja ciebie bardziej.



Zrobiliśmy sobie kilka zdjęć, a po tym, Melanie zadała pytanie.
-A może pójdziemy na zakupy? - Powiedziala. Cholera, oskubie mnie z pieniędzy...
-Jasne, skarbie. - Zeskoczyła ze mnie i poszliśmy na deptak. Przysięgam, czułem jakby ktoś nas obserwował. Położyłem rękę na talii Melanie, dla bezpieczeństwa. Przeszliśmy kilka kroków i się zatrzymała.
-Chcesz iść ze mną do Victoria Secret? - Zapytała. Miałem na to sprośny komentarz, ale zachowałem to dla siebie.
-Jasne, dziewczynko. - Powiedziałem i dałem jej całusa. Weszliśmy, a ona natychmiast zaczęła na mnie zrzucać rzeczy do potrzymania. Kiedy miała już przynajmniej 50 ubrań w moich ramionach, popchnęła mnie w stronę przymierzalni. Mialem wejść z nią, ale mnie zatrzymała.
-Chwila, chwila, Jason. - Powiedziała. Uśmiechnąłem się łobuzersko.
-Co? Nie mogę wejść z tobą? - Powiedziałem. Pokręciła głową.
-Dobra.- Wydymałem wargi. Ona zachichotała i pocałowała moje usta. Rozejrzałem się za krzesłem, na którym mógłbym usiąść. Znalazłem jedno, poszedłem siąść. Wyjąłem telefon i dodałem post.

JasonMccann: Spędzam czas z moim skarbem. Dobrze mieć ją z powrotem. :)

Kilka minut później, Melanie otworzyła drzwi. Miałem nadzieję, że zobaczę ją w jakiejś seksownej bieliźnie, ale zamiast tego, była w bluzie i jakichś szortach z napisem "PINK".
-Niezłe. - Powiedziałem z uśmiechem. Odwzajemniła go.
-Dzięki, chociaż nie jestem pewna czy to kupię. - Powiedziała.
-Możesz kupić cokolwiek tylko chcesz. - Powiedziałem wzruszając ramionami.
-Okej. Następna rzecz, proszę? - Powiedziała. Podałem jej stanik i figi. Podziękowała mi buziakiem w policzek. Opadłem z powrotem na różowe krzesło w kropki, na którym siedziałem. Zauważyłem, że ktoś mnie obserwuje. Dafuq? Odwróciłem się i zobaczyłem kolesia gapiącego się na mnie, ale starał się udawać, że przegląda jakieś staniki. Jakby były dla niego, nikogo nie oszuka. Wstałem i podszedłem do niego.
-Zauważyłem, że się na mnie patrzysz. Jest jakiś problem? - Zapytałem. On tylko spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Jason? To naprawdę ty? - Spytał. Co do cholery? Skąd ten pojeb zna moje imię.
-Kim ty kurwa jesteś i skąd znasz moje imię? - Zapytałem go. W tym momencie moje pięści się zaciskały.
-To ja, A-
-Jason! - Zawołała Melanie. Spojrzałem na tego gościa.
-Poczekaj chwilę. Zaraz wracam. - Poszedłem do przymierzalni, w której była Melanie. Pchnąłem drzwi. Nie sądziłem, że będą otwarte. Melanie była pochylona nad figami, które zakładała. O Cholera. Poczułem jak mój kutas się unosi. Odwróciła się, a ja szybko zakryłem rękoma mój wzwód.
-AH! Wynoś się! - Zaśmiała się.
-Prędzej czy później i tak będę to widział, kochanie. - Powiedziałem z bełkotem.
-Nie bądź tego taki pewny. - Odpowiedziała. Cholera. - Możesz podać mi następną rzecz, proszę? - Zapytała. Skinąłem głową i podałem jej koszulkę, która była na wierzchu. Następnie wróciłem do tego kolesia.
-Sory za to. A teraz, co mówiłeś? - Spytałem. Spojrzał na mnie przerażony, gdy mnie usłyszał. Co jest kurwa nie tak z tym kolesiem.
-Sorka, przestraszyłeś mnie trochę. - Powiedział. Yy, ok? - Ale, to ja, Alex. - Powiedział z wielkim uśmiechem. Uniosłem brwi. Alex...Alex..Al-O mój Boże.
-ALEX? W SENSIE, MÓJ BRAT ALEX? - Powiedziałem z uśmiechem na twarzy. Przytaknął. Pierdolony zanik pamięci! - Stary! - Dałem mu bro-hug(bro-hug, w sensie, wiecie jak się chłopaki "przytulają" XD). - Co do cholery!? Myślałem, że nie żyjesz! Co się do diabła stało!? Skąd przyjechałeś!? Co tu robisz!? Co do cholery!? - Zapytałem szybko. Zaśmiał się.
-No cóż, żyję jak widać. Byłem w szpitalu przez jakiś czas. Lekarze powiedzieli, że myśleli, że nie żyję, bo nie oddychałem przez chwilę. Powiedzieli mi, że powiedzieli tobie że nie żyję, a ty wybiegłeś. Powiedzieli, że nie wiedzieli gdzie poszedłeś! Ale, po 4 latach, znalazłem cię! W końcu cię znalazłem. Co ty tu robisz? - Zapytał. Podrapałem się w tył głowy.
-No...mieszkam tu teraz. - Powiedziałem. Wybuchł śmiechem.
-Nie, na serio. Dlaczego tu jesteś? I kim jest ta dziewczyna z tobą?
-Powiedziałem, mieszkam tu. A ta piękna dziewczyna to moja żona. - Powiedziałem prosto. Wyglądał na zszokowanego.
-Co? Dlaczego tu mieszkasz? Musisz wrócić stary. - Chwila, dlaczego ON zadaje pytania MNIE?
-Whoa, Whoa. Pytanie to, jak ty się dostałeś do Towarzystwa!?! - Właśnie miał wyjaśnić, gdy Melanie przyszła.
-Cześć skarbie. - Powiedziała.
-Hej, skończyłaś? - Spytałem. Alex po prostu stał.
-Tak. Mogę zapłacić. - Powiedziała. Wyciągnąłem moją kartkę kredytową i podałem jej. Ona się na mnie spojrzała.
-Co? Idź zapłać. - Powiedziałem, odwracając się do Alexa.
-Jase, nie chcę używać twoich pieniędzy. - Powiedziała z niezadowoleniem. Złapałem ją za ramiona.
-Kochanie, to jest w porządku. JA JESTEM jedynym który chce, żebyś ich użyła. Okej? - Powiedziałem i dałem jej całusa. Skinęła głową. Kiedy odeszła, Alex zaczął się śmiać.
-Co?
-Wow "Jase". Miękki się zrobiłeś. - Powiedział, wciąż śmiejąc się. Co jest kurwa?
-Zamknij się, nie zrobiłem się miękki. Wciąż jestem tym samym kolesiem, który był w gangu! - Powiedziałem. Melanie wróciła.
-Skończyłam. Możemy iść? - Powiedziała z uśmiechem. Odwzajemniłem go i przyłożyłem swoje czoło do jej.
-Jasne, skarbie. Ale, najpierw chcę, żebyś poznała mojego brata, Alexa.
-Więc, Jason, to jest twoja dziwka? - Zapytał. Co do cholery? To było niemiłe jak cholera. Melanie zmarszczyła brwi.
-Posłuchaj, "Alex". Nie wiem, kim sobie myślisz że jeste- - Przerwałem jej.
-Nie, to nie jest "moja dziwka". To jet moja piękna żona, i byłbym wdzięczny gdybyś nie nazywał jej dziwką. - Splunąłem. On tylko zaśmiał się i przewrócił oczami.
-Spoko, wracam do mojej krainy. Do zobaczenia Mięczaku. - Powiedział i wyszedł.
Oddychaj. Nie pieprznij go w twarz. Oddychaj.
Westchnąłem.
-Chodź, kochanie. - Wyciągnęła rękę, a ja ją złapałem.
-Co możemy teraz robić? - Zapytała z uśmiechem.
-Hm...czy kręgle brzmią fajnie? - Spytałem z wielkim uśmiechem.
-Oooo! Możemy zaprosić Bellę i jej męża? - Skrzywiłem się trochę. - Zaufaj mi, Jase. Pokochasz go! Jesteście po prostu tacy sami! Proszę, kochanie? - Prychnąłem.
-Skarbie, wątpię, że jesteśmy "po prostu tacy sami". - Powiedziałem, śmiejąc się.
-Zobaczysz. - Powiedziała i wybrała numer Belli. Chyba nie mam własnego zdania? Eh, no cóż. Nie może być tak źle...
*******

Pogodzili się fhsdfjsdjfsd
I co z tym Alexem? :oo

Dodałabym wcześniej, gdyby nie to że w czwartek ściągnęli mi gips i musiałam troszku uważać i po prostu się bałam nawet dotknąć ręki hahahaha
I wczoraj wyciekła piosenka mojej królowej Katy, więc się jarałam. hahah
Dancing through the fire, cuz i am a champion and you're gonna hear me ROOOOOOoooooOOOooAR! ahahhah sorki, musiałam.
Do następnego,
Ada x.
 


niedziela, 4 sierpnia 2013

Chapter 13

Melanie POV
...Co moi rodzice tutaj robią ? Mam na myśli, nie odbierz mnie źle, tęskniłam za nimi na początku, ale teraz wszystko się układało, rzeczywiście się cieszyłam, że z nimi nie będę. Prawdopodobnie był to pomysł mojego taty. Patrzyłam na Jasona, który po prostu dawał mi niewygodny uśmiech podczas pocierania tyłu głowy.
Mój tata podbiegł do mnie i mnie przytulił, mama również się włączyła. Ukradkiem spojrzałam na Jasona, która miał teraz dłoń na swoim drugim ramieniu. Teraz prawdopodobnie czuł się bardziej niewygodnie.
- Kochanie ! Tak bardzo za Tobą tęskniłem ! Słowa nie mogą tego opisać ! Jak się masz ? - powiedziała moja mama z podniecenia.
- Czu..czuję się dobrze..Co wy tutaj robicie ? - powiedziałam, ukazując na twarzy fałszywy uśmiech. Moja mama oczyściła gardło.
- Robert ? Mógłbyś jej wytłumaczyć ? - powiedziała, krzyżując ręce i tupiąc stopą. Westchnął.
- Cóż, zobaczyliśmy co zaszło pomiędzy wami na Facebooku i zdecydowaliśmy, że dobrym pomysłem będzie przyjechać i mieć na was oko. Więc, Jason - wymamrotał ostatnie zdanie, ale było wystarczająco głośne by Jason mógł usłyszeć. Po prostu zwęził swoje oczy i poszedł na górę po schodach.
- Jestem wdzięczna, że się o mną opiekujecie, ale teraz wszystko jest w porządku. Więc możecie iść swoją drogą - powiedziałam przymilnie.
- Swoją drogą ? Jechaliśmy tutaj jakieś cztery godziny ! To piękna część Społeczeństwa ! Dlaczego nie możemy zostać na trochę ? To może być coś w rodzaju wycieczki ! - mama zawołała. Ugh. Trudne dupy ludzi.
- Jak długo myślicie by zostać ? - zapytałam.
- Dwa tygodnie ! - powiedział tata rzeczowo. Wow. Wiedziałam, że będę nimi zmęczona. I prawdopodobnie mój tata będzie sprawiał, że Jason i ja będziemy zostawiali otwarte drzwi od sypialni przez cały czas. Na wypadek gdybyśmy mieli zamiar coś zrobić. Cóż, może Jason by miał, ale ja prawdopodobnie nie byłam zobligowana.
- Och. Fajnie - powiedziała z kolejnym sztucznym uśmiechem.
- Yep ! Będziemy w pokoju, który wybraliśmy ! Krzycz jeśli będziesz nas potrzebować, dynio - tata powiedział, po czym poszli na górę. Kiedy usłyszałam, że ich drzwi się zamknęły, poszłam na górę do mojego i Jasona pokoju. Drzwi były zamkniętę, więc zapukałam do nich.
- Jase, to ja - powiedziałam. Usłyszałam jak wstaje z jękiem i otwiera drzwi. Spojrzał na mnie i dał mi buziaka w usta. Uśmiechnęłam się, weszłam do naszego pokoju i położyłam się na łóżku. Jason podszedł i usiadł obok mnie. Położyłam głowę na jego kolanach, a on zaczął bawić się moimi włosami.
- Chcesz dzisiaj coś zrobić, dziewczynko ? - zapytał mnie. Nazwa jaką na mnie urzył natychmiastowo sprawiła, że motyle wybuchły w moim brzuchu, uśmiechnęłam się. Spojrzałam na niego by ujrzeć jak patrzy na dół, na mnie. Uśmiechnął się.
- Yeah, wszystko byle wyjść z tego domu kiedy są tu moi rodzice.. - powiedziałam. Jason zachichotał.
- Cóż, to perfekcyjnie, bo wykonałem dla nas rezerwację w jednej z najlepszych restauracji w Towarzystwie - powiedział z uśmiechem.
- Ooo, brzmi fajnie ! - powiedziałam. Skinął głową - Na którą złożyłeś rezerwację ? - zapytałam.
- 7:30 - powiedział Jason spokojnie. Spojrzałam na zegarek. Była 6:30. Lepiej zacznę się szykować..Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Jason zrobił to samo.

~*~

Po jakichś czterdziestu pięciu minutach, Jason mnie zawołał.
- Melanie, pospiesz się ! - powiedział. Dokończyłam mój makijaż, wzięłam torebkę i zeszłam na dół po schodach. Jason patrzył na mnie z uśmiechem.
- Wyglądasz pięknie - powiedział i pocałował mnie w usta.
Uśmiechnęłam się do niego - A ty wyglądasz przystojnie.
(http://www.polyvore.com/mel_jasons_date/set?id=49772830)
- Cóż, starałem się... - Jason powiedział pykając swoim kołnierzykiem z uśmieszkiem. Zaśmiałam się z niego - Więc, gotowa do wyjścia ? - powiedział. Skinęłam z uśmiechem głową. Wyciągnął dla mnie swoją rękę by złapać moją i ją sobie owinąć - Idziemy ? - powiedział z uśmiechem.
- Idziemy ! - powiedziałam i wyszliśmy. Jason miał zamknąć drzwi gałką kiedy ktoś odchrząknął. Zobaczyłam, że Jason zwęził swoje oczy kiedy się obrócił.
- Tak ? - Jason zapytał zirytowanym tonem.
- Gdzie wy myślicie, że idziecie ? - mój tata zapytał. Ugh, tato, po prostu odpuść. Proszę.
- Cóż, zrobiłem rezerwację na 7:30 w jednej z najprzyjemniejszych restauracji w Towarzystwie, a może potem zrobimy coś zabawnego lub obejrzymy film. Teraz, możesz się pospieszyć ? Musimy iść - Jason pozostał spokojny. Mój tata zmarszczył brwi. Spojrzał na mnie. Dałam mu uspokajające skinienie. Westchnął. Jason przesunął swoją rękę przez co była ona teraz wokół mojej talii.
- Bądźcie ostrożni - tata zaznaczył - Do zobaczenia później - po tym był już na schodach. Jason uśmiechnął się i otworzył dla mnie drzwi. Weszliśmy do jego samochodu, a Jason prowadził, cóż, szybko do restauracji, więc mogliśmy zdążyć na naszą rezerwację na czas. Kiedy jechaliśmy, jedyny hałas pomiędzy nami wywoływało radio zanim Jason się odezwał.
- Więc, Twój tata miał zamiar zatrzymać nas w domu ? - zapytał, koncentrując się na drodze.
- Tak sądzę...Tak naprawdę jestem zaskoczona, że o tym nie wspomniał - powiedziałam, wzruszając ramionami.

~*~

Jason i ja wjechaliśmy na miejsce parkingowe, otworzył swoje drzwi, po tym poszedł naokoło do strony pasażera i otworzył mi drzwi. Za tym jego wielki-zły-koleś-twardziel, był dżentelmenem. Szliśmy z naszymi splecionymi razem palcami.
- Witajcie w 21 Oceanfront ! - powiedziała Hostessa z uśmiechem. Uśmiechnęłam się do niej tak jak Jason - Macie u nas rezerwację na dziś wieczór ? - powiedziała z kolejnym uśmiechem. Jason skinął - Na jakie nazwisko ? - zapytała.
- McCann - Jason oznajmił. Oczy hostessy znacznie się powiększyły, orientując się kim on był. Jason ścisnął moją rękę mocniej.
Proszę nie denerwuj się, Jason, proszę nie denerwuj się.
- Och, dobrze ! - powiedziała niezręcznie - Chodźcie za mną do waszego stolika, proszę - powiedziała. Posadziła nas. Jason odsunął dla mnie krzesło. Kiedy usiadł, podała nam ich menu.
- Za chwilę przyjdzie wasza kelnerka - powiedziała i wymknęła się. Jason patrzył na menu. Był skupiony. Wyglądał słodko. Po prostu na niego patrzyłam i się uśmiechałam. Zauważył mnie, spojrzał znad menu i zachichotał.
- Dziewczynko, czy Twoi chroniący dupę rodzice mówili Ci kiedyś by się nie gapić ? - powiedział z uśmiechem. Zaśmiałam się.
- Nic na to nie poradzę ! Wyglądasz tak słodko przeglądając menu...- powiedziałam. Oblizał swoje usta, uśmiechnął się i kontynuował wybieranie. Też spojrzałam na menu. Tak szczerze to nie jestem taka głodna...Oooo krewetki i ogony homarów. Myślę, że to wezmę. Kelnerka wkrótce (soon everywhere) pojawi się przy naszym stole.
- Hej, jestem Kiara, będę waszą kelnerką tego wieczoru, zacznijmy, co chcecie do picia ? - powiedziała przygotowując swój notatnik. Jason skinął głową w moją stronę z uśmiechem.
- Wezmę Mango Maytai Margarita - powiedziałam. Zazwyczaj nie piję...ale to brzmi dobrze. Więc, cokolwiek.
- Ja wezmę Miller Lite - powiedział Jason. Zamówiliśmy również nasze jedzenie. Przeglądałam na telefonie mojego facebooka kiedy poczułam dużą dłoń ściskającą moje udo. Spojrzałam w górę, a Jason się do mnie uśmiechał.
- Czy mówiłem Ci kiedy, że Cię kocham ? - Jason powiedział.
Uśmiechnęłam się i zarumieniłam - Może jakieś milion razy - odpowiedziałam z uśmiechem.
- I będe to mówił milion razy więcej, po prostu po to by zobaczyć jak się słodko uśmiechasz i rumienisz za każdym razem, gdy to mówię - Jason powiedział - Kocham Cię.
- Ja też Cię kocham.

~*~

To zajęło chwilę kiedy nasze jedzenie było przygotowywane. Robiło się chłodniej, ponieważ byliśmy tuż przy plaży, woda sprawiała, że było zimniej. Wzdrygnęłam się.
- Zimno Ci, dziewczynko ? - Jason zapytał. Skinęłam. Wstał i zdjął swoją kurtkę, następnie podszedł do mnie. Nałożył ją na moje ramiona i ścisnął mnie w uścisku. Spojrzałam na niego.
- Lepiej ? - zapytał. Skinęłam głową.
- Dobrze - powiedział i pocałował mnie w czoło. Ten chłopak sprawia, że czuję się jak księżniczka. Uśmiechnęłam się przez to. Jason wrócił z powrotem na swoje miejsce. Od kiedy dał mi swoją kurtkę był w białej koszulce z dekoltem w literę v. Zauważyłam tatuaż na jego ramieniu. Już byłam do tego przyzwyczajona. Jakby nad tym pomyśleć, to sprawiało, że wyglądał całkiem seksownie...Jeśli jest dla niego możliwe być bardziej seksownym. Podrapał się w ramię i nagle zamarł, zakrył tatuaż swoją drugą ręką i szybko usiadł. Niektórzy musieli patrzeć na niego z obrzydzeniem. Raczej dużo razy mu się to zdarzyło. Aww, biedny Jasey. Przyszło nasze jedzenie i zaczęliśmy jeść. Kiedy skończyliśmy, Jason otrzymał rachunek i zostawił 80$ napiwku. Kiedy opuściliśmy restauracje i skierowaliśmy się do auta ręka Jasona została owinięta wokół mojej talii.
- Cóż, myślałem, że może pójdziemy na plaże. Mam na myśli, że skoro już tu jesteśmy - powiedział, całując moją szyję. Obróciłam się by zobaczyć jego oczy i założyłam ręce na jego szyi.
- Jest dla mnie w porządku - powiedziałam z uśmiechem. Podzieliliśmy się słodkim pocałunkiem i skierowaliśmy się w stronę plaży.

~*~

Jacy oni są słodcy djsahdsaa *o*
Witajcie! Hyhy, tak więc jestem nową tłumaczką, będę podpisywała się Rose mam nadzieję, że spodoba wam się moje tłumaczenie :) Mój twitter to @BieberrHeaven :)
Miłego czytania xx
Rose xx


sobota, 3 sierpnia 2013

Chapter 12

Cholera, dzwoniłem do niej przez cały dzień, a ona mnie ignoruje. Jeśli ona by tylko wiedziała jak to jest żyć na własną odpowiedzialność i nagle do twojego życia wchodzi ktoś kogo musisz kochać. Wcześniej, musiałem się martwić i myśleć tylko o sobie. A teraz muszę się martwić także o nią. To trudne. I jeszcze te całe gówno od ludzi spoza Towarzystwa. Nie mogę się teraz z nimi zadawać. Zawsze jak zrobię jakieś bomby albo inne gówno, oni znajdują wymówkę, żeby nie płacić. Chodzi mi o to, że jak zabieram swój własny czas na robienie tego gówna, to powinieneś mi płacić za moją pieprzoną robotę. Wszyscy ci ludzie spoza Towarzystwa są jak pierdolone wieśniaki. Westchnąłem. Jak niby mam sprawić, żeby Mel mi wybaczyła? Pewnie zostanie z tą wkurwiającą Isabellą na noc. Albo dłużej. Cholera, to jest strasznie stresujące. Może właśnie w taki sposób odpychałem wszystkich z mojego życia jak niedawno. Potrzebuję czegoś do rozładowania tego stresu. Seks? Nie, to zdecydowanie nie jest żadne wyjście. Chociaż brzmi to teraz nawet dobrze. Cholera, dlaczego ona musiała wyjść?! Nie tylko jestem samotny, ale teraz to jeszcze jestem napalony. Niezbyt dobre połączenie. Wziąłem laptopa i zszedłem na dół po piwo. Usiadłem przy stole i otworzyłem laptopa. Zalogowałem się na facebooku.
Email: JasonDarkRulerofWorld4456@gmail.com*
No co? Założyłem go gdy miałem 12 lat. Nie będę go teraz zmieniać. Przejrzałem posty i doszedłem do jednego dodanego przez Melanie. 
Mel Crane: Nienawidzę tego, że moje Dobranie nie wypala. 
24 osoby polubiły to.
Dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy jedynymi, którzy nie są ze sobą teraz szczęśliwi. Kliknąłem na komentarze. 
Bella Luvaine: Nie martw się, dziewczyno!Niedługo będzie dobrze, on jest głupi<3
Ryan Smith: Mam to samo na myśli, nie martw się. Powinnaś czasem do mnie napisać lol
Mel Crane: Sorki, ale ja nie zdradzam. 
Tak, Mel. Powiedz mu jak jest. Skomentowałem. 
Jason McCann: Skarbie, ile razy mam mówić, że przepraszam?
Robert Crane: To koniec, ja i twoja matka przyjeżdżamy. 
Zgaduję, że to jej ojciec.
Kliknąłem na profil Melanie i przeszedłem na jej tablicę. Dodała zdjęcie z Isabellą.
Mel Crane: Mam najlepszą blond przyjaciółkę, a ona ma brunetkę. #najlepszeprzyjaciółki <3
42 osoby polubiły to.
Właśnie miałem kliknąć 'lubię to', gdy usłyszałem jak drzwi mocno się otwierają. Moja twarz od razu pojaśniała.
-Mel, Kochanie! - Krzyknąłem i pobiegłem w kierunku drzwi. Ale to co zobaczyłem to NIE była Melanie. To byli mężczyzna i kobieta.
-GDZIE JEST MELANIE? CO JEJ ZROBIŁEŚ? - Mężczyzna krzyknął mi w twarz. Whoa, kim on sobie myśli że kurwa jest.
-Co do cholery? Nie wiem, myślałem-
-Nie wiesz? CO TO MA ZNACZYĆ, ŻE NIE WIESZ. - Znów krzyknął.
-Chwila, po pierwsze nie pozwoliłeś mi skończyć, po drugie, kim do cholery jesteś, że wchodzisz sobie do MOJEGO domu, za który zapłaciłem MOIMI pieniędzmi dla mnie i MOJEJ żony? Nie możesz tak o wchodzić ludziom do domu i oczekiwać od nich odpowiedzi! - Powiedziałem.
-Cholera, mogę! Jestem jej ojcem! Jeśli chcę twoich odpowiedzi, to lepiej mi je daj, chłopcze! - Krzyknął na mnie przez zaciśnięte zęby. Boże, gdyby nie był ojcem Melanie to leżałby na podłodze w biciu serca.Przewróciłem oczami.
-Posłuchaj, nie wiedziałem kim jesteś, gdy tu wparowałeś, więc nie zachowuj się jakbym wiedział. A teraz wyjdź zanim naślę na ciebie jakichś Urzędników czy coś. - Powiedziałem.
-Naślesz na mnie Urzędników? Powinieneś ich nasłać na siebie! Panie Tatuaż! - Spojrzałem w dół. Byłem w białym tank topie, który odsłaniał mók tatuaż, idący w górę ramienia...Położyłem drugą rękę na tym, żeby zakryć kawałek. -A teraz, ja i moja żona zostajemy na jakiś czas, żeby mieć na ciebie oko. Nie chcemy, żebyś spieprzył życie naszej córki. Wystarczy, że byłeś już spisany przez Urzędników. Jeden telefon i wylatujesz. - Powiedział. Czy to miała być groźba?
-Niech pan posłucha. Urzędnicy znają mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Znasz moje imię i to wiesz to co widziałeś w mediach. Nie znasz całej mojej historii. Melanie może ci sama powiedzieć, że nie jestem zły. - Spojrzałem na jej mamę, która wyglądała na wystraszoną tylko będąc w mojej obecności. Jej ojciec, po drugiej stronie, myślał że jest jakimś władcą, który może przyjść i zacząć się na mnie wydzierać. Nie kurwa.
-Robert... - Powiedziała ostrożnie. Odwrócił głowę w jej stronę.
-Jest w porządku. Chodźmy do pokoju i zostawmy go na razie. Jason, którego pokoju możemy użyć? - Spytała spokojnie. Lubię ją. Jest miła.
-Każdy, oprócz tego na końcu korytarza. To jest pokój Melanie i mój. - Powiedziałem. Ona skinęła głową.
-Robercie, wyciągnij swoją walizkę z samochodu.
Walizkę? Aw, nie kurwa. Walizki zazwyczaj oznaczają to, że ktoś zostaje na długo... -_-
-Pani Crane, mam pytanie. - Powiedziałem miło, gdy wróciła z DWIEMA walizkami. Obróciłem głowę na bok. Chyba sobie teraz kurwa żartujesz.
-Tak, Jason? - Spytała.
-Jak długo pani i "Robert" zostajecie? - Zapytałem uprzejmie.
-Może jakoś tydzień lub dwa. - Powiedziała, i poszła z trudem na górę. Dwa tygodnie. Naprawdę teraz? Poszedłem za nimi na górę i zauważyłem, że są w pokoju.
-Więc, - Powiedziałem klaszcząc w dłonie pocierając nimi. - wybraliście ten pokój? - Zapytałem.
-Tak, dziękuję. - Powiedziała jej mama. Jej ojciec po prostu się na mnie spojrzał. Spoko, oferuję moją sympatię a on mi będzie posyłał te śmiertelne spojrzenia. Dla mnie spoko. Nie musi mnie lubić, a ja nie muszę lubić jego. Wróciłem na dół, do tego co robiłem zanim rodzice Melanie wparowali. Byłem na Facebooku trochę dłużej. Profil Melanie wciąż był włączony. Spojrzałem na jej zdjęcie profilowe. Jest słodkie.
Wziąłem kolejnego wyka piwa i usłyszałem, że drzwi się znów otwierają. Cholera... Co jest z ludźmi w jej rodzinie, że nie pukają?!
-Mel? - Powiedziałem.
-Nie odzywaj się do mnie. - stwierdziła. Oh, okej. Chce się tak zachowywać? Nie może być na mnie zła wieczność.
-Aww, skarbie. Przytul Jasey'a. - Uśmiechnąłem się, przytulając ją.
-Nie odzywaj się do mnie! I fuj! Odwal się. Nie chcę, żebyś mnie teraz dotykał. Wywołałeś już przez to wystarczająco problemów wcześniej. - Uśmiechnęła się.
-Melanie, przepraszam. Byłem już wtedy zły i nie chciałem o tym rozmawiać. Kiedy się oobudziłaś i zapytałaś co się stało, zdenerwowałem się i to zgarnęło mnie z ziemi jeszcze bardziej. Wiem, pchnięcie cię na ściane było poza kontrolą. I naprawdę za to przepraszam. - Powiedziałem. Ona spojrzała w dół. Uniosłem jej podbródek dwoma palcami.
-Nie patrz w dół. Spójrz w górę i się uśmiechnij. Twój uśmiech jest piękny. - Powiedziałem. Spojrzała na mnie.
-Przepraszam za to, że tak przesadnie zareagowałam. Ale jeśli jeszcze raz mnie tak popchniesz...to tego pożałujesz McCann. - Powiedziała, uśmiechając się i przykładając pięść w górę jakby miała mnie uderzyć.
Zachichotałem. - Moja dziewczyna. - Powiedziałam z uśmiechem, gdy się pocałowaliśmy. Odsunąłem się, pamiętając że jej rodzice tu są.
-Oh, ee, Mel? - Powiedziałem z zakłopotaniem.
-Tak? - Odpowiedziała.
-Jest jeszcze taka mała sprawa... - Potarłem tył głowy.
-O co chodzi? - Powiedziała.
-No...
-MELANIE! - Krzyknął jej ojciec z podekscytowaniem, jej mama była za nim. Oboje zbiegli po schodach gdy Melanie spojrzała na mnie z rozszerzonymi oczami. Ja tylko spojrzałem na nią z niezręcznym uśmiechem, pocierając tył głowy. To będą najdłuższe dwa tygodnie...
~~~~~~
I po co tam oni, zepsujo wszystko ://
   Łihii!Następny doda nowa tłumaczka! :D 
*Jason Ciemny Władca Świata (hahahaha)
I jeszcze jedno, wprowadziłam was w błąd w poprzednim rozdziale :> tam gdzie jest "nigdy więcej nie pożyczę ci hajsu" powinno być "nigdy więcej nic dla ciebie nie zrobię"przepraszam, ale wcześniej źle zrozumiałam :cc Głupia ada
A tak zmieniając temat, idzie ktoś na eska music awards jutro? albo ogólnie na regaty w szczecinie? :D 
Ada xx

 

piątek, 26 lipca 2013

Chapter 11

Jason POV

Mój telefon zawibrował na stoliku nocnym obok mnie. Ostrożnie poprawiłem się aby sięgnąć po niego, nie budząc Mel. Odebrałem.
-Halo? - Mój głos był gruby przez sen.
-McCann? - Rozbrzmiał głos po drugiej stronie. Dokładnie wiedziałem kto to był. Frank. Lepiej, żeby Mały Dupek miał moje pieniądze..
-Czego chcesz, Frank? - Rzuciłem, ziewając.
-Yy, chciałem ci powiedzieć, że...nie będę miał pieniędzy na czas. - Ten gruby pojeb.
-Słuchaj, ile razy ci już wyznaczyłem termin? Cztery? Wiesz kiedy je będziesz mieć? - Zapytałem, zirytowany.
-Prawdopodobnie jakoś...w przyszłym roku. - O, nie ma mowy.
-W PRZYSZŁYM ROKU? - Krzyknąłem do telefonu. Zapomniałem, że Melanie śpi, więc wyszedłem na korytarz.
-CZY TO SOBIE ZE MNIE KURWA ŻARTUJESZ? JEŚLI NIE DOSTANĘ ICH DO NASTĘPNEGO TYGODNIA TO JESTEŚ MARTWY...mały sukinsynie. Nigdy więcej nie pożyczę ci hajsu. Nigdy go kurwa nie oddajesz. - Krzyknąłem. Praktycznie mogłem usłyszeć jak przełyka ślinę i strach w jego głosie. Dokładnie tak sukinsynie, masz się bać.
-P-posłuchaj, Jason. J-jest po prostu teraz trudno zdobyć pieniądze. Staram się je zdobyć, stary. Nie ma powodu, żeby się wściekać. Wiem, że jesteś bipolarny i w ogóle al-
Jak on mnie właśnie kurwa nazwał?
-Bipolarny? - Powiedziałem. Usłyszałem jak przełyka.
-N...no.
Byłem gotowy walnąć go w tą pierdoloną twarz.
-Moja bipolarność się nie wpieprzała dopóki o tym nie wspomniałeś, idioto. Lepiej znajdź mi te pieniądze, albo będzie tak jak powiedziałem. Kurewsko. Martwy. - Wróciłem do pokoju, tupiąc, sapiąc i dysząc. Z wściekłością rzuciłem telefon z powrotem na stolik nocny. Zauważyłem, że melanie nie śpi.
-Co tam się działo? - Zapytała, pocierając oczy.
-Nic. Wracaj do spania. -Nakazałem. To zazwyczaj na nią nie działa.
-Wyraźnie coś było, Jason. Powiedz.
-Dlaczego ty musisz zadawać tyle cholernych pytań? Jeśli to nie twoja sprawa to się zamknij i trzymaj swój tyłek z dala od tego! - Krzyknąłem na nią. - Bezużyteczna suka. - Wymamrotałem.
-Jason, co jest do cholery? - Właśnie wstawała i podeszła do mnie, denerwując mnie. - Ja tylko zadałam pytanie! Nie musisz mnie nazywać bezużyteczną suką! - Krzyknęła. Zaraz kurwa wybuchnę.
-ZAMKNIJ RYJ. - Powiedziałem, chwytając jej ramiona i popychając na ścianę. Mocno. Jej oczy rozszerzyły się, a ja od razu ogarnąłem co właśnie zrobiłem.
-Kochanie..- zacząłem.
-Nie wiem co w ciebie do cholery wlazło. Ale ja mam dość. Jesteś pierdolonym potworem. Nie mogę uwierzyć, że mógłbyś chociaż pomyśleć o zrobieniu mi tego. - Wzięła telefon, a ja zacząłem w jej kierunku
-Skarbie, pozwól mi wytłumaczyć..proszę.
Odwrócila się ze złością na twarzy. Cholera, jest przerażająca gdy jest zła.
-Aha, więc teraz chcesz wyjaśniać? Na to już za późno, Jason. Czy kimkolwiek do cholery jesteś. Nie chciałeś wyjaśniać wcześniej, ja nie chcę żebyś to robił teraz. - Powiedziała i odeszła rozwścieczona. Westchnąłem. Usłyszałem, że garaż się otwiera i spojrzałem przez okno, i zobaczyłem jej wyjeżdżający różowy samochód. Spokojnie, Jason. Spokojnie. Jaka jest prawda? Sam nie wiem kim jestem.

Melanie POV

Nie mogę uwierzyć, że Jason właśnie to zrobił. To naprawdę mnie wkurzyło. Nawet nie wiem gdzie jadę, po prostu gdzieś daleko od tego dupka. Zatrzymałam się na czerwonym świetle i zaczęłam myśleć...Może powinnam pojechać do Isabelli? Nie rozmawiałyśmy od uroczystości Dobrania. .. Wyciągnęłam telefon i napisałam do niej.
Ja: Cześć dziewczyno (: Mogę przyjść do ciebie? Problemy z Jasonem...Wyjaśnię jak dojadę. 
Bells!<3: Jasne! Musisz mi WSZYSTKO opowiedzieć
Podała mi adres i okazało się, że była zaraz obok tej dzielnicy. Wjechałam na podjazd i wysiadłam z samochodu. Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Wysoki, opalony mężczyzna z blond włosami otworzył. Był bez koszulki...Miał absy...ale Jason ma lepsze. Ugh, nie powinnam myśleć o Jasonie. Jestem na niego zła .
-Cześć. - Powiedział z zakłopotaniem.
-Hej...Czy mieszka tu Bella? - zapytałam.
-Ta, jestem Dalton, jej mąż. - Wyciągnął rękę. Potrząsnęłam nią, a on zaprosił mnie do środka.
-Zaraz zejdzie. - Powiedział i poszedł, cóż,..raczej, pobiegł, na górę. Mieszkali w nie-tak-fajnej części Towarzystwa...Ich dom był niezły. Był trochę mały, ale dwupiętrowy, z około 10. schodkami prowadzącymi do 2. sypialni na górze. Zauważyłam to zanim Dalton poszedł na górę, jego włosy były trochę potargane. Albo dopiero wstali, albo zaczynali być...namiętni.
Isabella zeszła ze schodów i znalazła mnie siedzącą na kanapie.
-MELANIE!! - Powiedziała, biegnąc żeby mnie przytulić.
-Bells! Tak bardzo za tobą tęskniłam! Jak tam? Między tobą a Daltonem jest dobrze? - Zapytałam z podekscytowaniem.
-Tak! Właściwie to jest świetnie! Nie dostałam tyle pieniędzy ile chciałam...ale, no trudno. Przynajmniej jesteśmy razem szczęśliwi. - Powiedziała z uśmiechem. Posłałam jej słaby uśmiech.
-W każdym razie, powiedz mi co się stało z Jasonem. Kiedy wywołali jego imię po twoim, to ZA ciebie dostałam zawału!! - powiedziała zmartwiona.
-Cóż, na początku,  nie byłam zbyt otwarta dla niego, więc on też nie był dla mnie zbyt miły. Ale to się zmieniło jakiś tydzień lub więcej temu...i przyznaliśmy że się kochamy i inne. A on... - Zatrzymałam się. Powinnam jej mówić o tym, że zabrał mnie z Towarzystwa? Nie, nie zachowałaby sekretu.
-On co!
-Rozmawiał dzisiaj rano przez telefon i ...był zły więc spytałam co się stało..On powiedział "Nic" więc spytałam jeszcze raz i on dostał jakiegoś złośliwego ataku i zachowywał się jak szalony. Pchnął mnie na ścianę i krzyczał żebym zamknęła ryj, to mnie zraniło, więc wyszłam. Zrozumiał co zrobił dopiero po tym i próbował wyjaśnić, ale mu nie pozwoliłam, skoro nie chciał tego zrobić wcześniej gdy spokojnie pytałam. - Ona zamrugała kilka razy.
-Wow. Więc on JEST szalony...- powiedziała
-Nie do końca, tylko wścieka się naprawdę łatwo. Problemy bipolarnych ludzi. - powiedziałam. - Chciałam tylko szczęśliwego Dobrania i wszystko byłoby perfekcyjne. Było tak przez około tydzień, ale oczywiście, wszystko perfekcyjne MUSI zmienić się na gorsze. - Mój głos się załamał, a łzy zaczęły zbierać mi się w oczach. Przytuliła mnie.
-Po prostu płacz, Melanie. jest okej. - I po prostu to wszystko wypuściłam. Mój telefon zawibrował, a ja pociągnęłam nosem i wyciągnęłam go z mojej tylnej kieszeni. Zauważyłam, że mam wiadomość od Jasona. Cóż, nie jedną, 15. Cholera.
Jase!<3: Skarbie, nie chciałem cię skrzywdzić, proszę wysłuchaj mnie ):
Jase!<3:Gdzie pojechałaś kochanie?): tęsknię. 
Jase!<3:Załuję tego co zrobiłem i powiedziałem do ciebie. Nie jesteś bezużyteczna. Bez Ciebie to ja jestem jedyny bezużyteczny. Byłem po prostu zły. Przepraszam skarbie. ):
Jase!<3:Proszę, możesz się do mnie odezwać? ):
Jase!<3:Naprawdę chcę  się teraz do ciebie poprzytulać ):
Jase!<3:Mówiłem Ci już kiedyś, że jesteś piękna? Kocham Cię i przepraszam 
To było sześć wiadomości z 15. Telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na niego a potem na Isabellę.
-Daj mi to. - podałam jej telefon.
Odebrała.
-PRZESTAŃ DO NIEJ PISAĆ -  krzyknęła do słuchawki.
-Daj mi porozmawiać z Melanie! - powiedział. Ona po prostu się rozłączyła. Zaśmiałam się. Oh, jak ja za nią tęskniłam.
-Dalton! Przynieś nam z góry dwa koce i zrób nam popcorn, proszę! - Krzyknęła do Daltona, gdziekolwiek on był. Usłyszałam jak jęknął i otworzył szafę, a potem przyniósł nam dwa koce.
-Dzięki, kochanie. - Powiedziała do niego. On przewrócił oczami i wrócił na górę.
-Wydaje mi się, że o czymś zapomniałeś! - Ponownie do niego krzyknęła. Wrócił na dół.
-Co?! - Powiedział zdenerwowany. Isabella uśmiechnęła się.
-Popcorn, proszę?
Zrobił dla nas popcorn i mu podziękowałyśmy. Isabella otworzyła szafkę obok TV. Wyciągnęła cały sezon Pretty Little Liars. Nasz ULUBIONY serial.



Jason wciąż dzwonił, gdy oglądałyśmy PLL. Nie dzwonił przez chwilę...jakieś, 3 godziny. Chyba się poddał.
Właśnie wtedy, jego imię wyświetliło się w moim telefonie. Przewróciłam oczami. Chyba powiedziałam to zbyt szybko. Odebrałam.
-Jason! Czego chcesz!? - Krzyknęłam.
-Chcę cię przeprosić! Proszę nie rozłączaj się.
-Oglądam coś z Isabellą. Zostaw mnie teraz w spokoju. Wyjaśnisz jak wrócę. Czekaj, JEŚLI wrócę.
-CO MASZ NA MYŚLI "JEŚLI WRÓCISZ" ZABIERZESZ SWÓJ TYŁEK Z POWROTEM DO TEGO PIEPRZONEGO DOMU NATYCHMIAST. ZWISA MI TO I POWIEWA CO ROBISZ. - Krzyknął. I on się zastanawia dlaczego go ignoruję.
-Wygląda też na to, że "zwisa ci i powiewa" to co się ze mną dzieje. Mam rację?
-Ugh! Skarbie, przepraszam! Jestem po prostu sfrustrowany!
-Idź się uspokój i zadzwoń jak to zrobisz. Bo nie mam zamiaru siedzieć na telefonie z tobą tylko po to, żeby usłyszeć jak się nade mną znęcasz. Strzałeczka. - Rozłączyłam się i wróciłam do oglądania TV.
~~~~~~
Upss, się porobiło. :/
Jason, Ty kutasie. ;_;
Nie wiem kiedy kolejny, możecie pytać mnie na asku później, bo teraz nie potrafię powiedzieć kiedy dam radę dodać następny.
Na razie jestem tylko ja ponieważ dziewczyny nie mają jak tłumaczyć. 
Ada
 

piątek, 12 lipca 2013

Chapter 10

Jason POV

-I chcę cię teraz. - Uśmiechnąłem się. Spojrzała na mnie jakby o tym myślała.
-Jasonnn... - Jęknęła.
-Proszę, skarbie. - Powiedziałem z błagalnym spojrzeniem.
-N-nie w-wie- - Przerwałem jej, przyciskając usta do jej szyi, starając się znaleźć jej czuły punkt. Wiedziałem, że go znalazłem, gdy ona lekko jęknęła.
-Mmm... - Powiedziała. Odessałem swoje usta od jej szyi. Oblizałem usta.
-Podoba ci się, kochanie? - Powiedziałem z uśmieszkiem. Nie odpowiedziała.
-Połóż się na łóżku. - Powiedziałem jej, a ona to zrobiła. Przejechałem rękoma do jej rajstop, a następnie zacząłem ściągać jej białe spodenki. Zauważyłam, że jej stringi były mokre.
-Cholera, skarbie. Tyle odrzucenia tylko po to, by zobaczyć że jesteś teraz mokra jak cholera. - Potarłem ją przez spodnie a ona jęknęła.
-Jason. - Wydusiła.
-Hmm? - Odpowiedziałem, kontynuując pocieranie jej przez spodnie.
-Jestem dziewicą.. - powiedziała, spoglądając w dół. Whoa. TAKIE ciało i jest dziewicą?! Kto by się spodziewał... Uniosłem jej podbródek jednym z palców.
-Jest okej, kochanie. Będę delikatny. Na początku zaboli, ale przyjemność przejmie ból po kilku minutach. Wciąż chcesz to zrobić? - Spojrzała w bok i zacisnęła usta w cienką linię zanim przytaknęła.
-Moja dziewczyna. - Posłałem jej szeroki uśmiech. ściągnąłem jej majtki i zacząłem pocierać jej nagą łechtaczkę. Jęczała jak szalona. Cholera, jestem mocny jak pierdolony rock. Włożyłem palec w jej szparę i jęknęła jeszcze bardziej.
-Boże, jesteś tak kurewsko ciasna...-Dodałem kolejny palec.
-O mój Boże, JASON! - Krzyknęła. Zwinąłem palce przez co jęczała jeszcze bardziej. Już zaczynałem się angażować, gdy usłyszałem że drzwi się otwierają.
-Cholera - Wymamrotałem, wyciągając z niej palce. Również wyglądała na wkurzoną.
-KTO TU JEST? - Usłyszałem krzyk. Ktokolwiek to do cholery był, jest największym pierdolonym cockblokiem*, przysięgam. Złapałem Melanie i pobiegłem znaleźć miejsce w którym moglibyśmy się ukryć za czymś dużym. Weszli na górę, a ja zauważyłam otwarte okno. Świetnie.
-Mel. - Szepnałem. Spojrzała w górę.
-o mój Boże, teraz to cię nienawidzę. - Warknęła. Zachichotałem.
-Po tym zaczniesz mnie kochać. Widzisz to okno? - Powiedziałem, wskazując na okno, ona skinęła głową. - Wyjdź przez nie. Będę za tobą. - spojrzała na mnie nerwowo. - Zaufaj mi. - Westchnęła i stanęła na stole bilardowym, podciągajac się, wyszła przez okno. Ja byłem następny. Oczywiście, zajęło mi to troche dlużej, zważywszy na mój rozmiar porównując z jej.
-EJ - Usłyszałem kogoś krzyczącego i biegnącego w moim kierunku, kiedy moje nogi zwisały.
-KURWA. MELL, PODCIĄGNIJ MNIE. - Powiedziałem, kopiąc moimi nogami jak szalony. Próbowała mnie podciągnąć, a ja poczułem rece w okół moich nóg. Kurwa, kurwa, kurwa. Kopnąłem kogoś w twarz i w końcu wstałem.
-BIEGNIJ -  Powiedziałem, gdy wstawałem i zaczęliśmy biec z powrotem do ogrodzenia. Otworzyłem miejsce które nie było zakryte i przepuściłem ją, następnie ja przeszedłem.
-JASON. PRAWIE NAS ZABIŁEŚ! - Krzyknęła na mnie. Zaśmiałem się z tego jak przestraszona była i po prostu owinąłem ręce w okół niej.
-Skarbie, co mogło się najgorszego zdarzyć? - Powiedziałem do niej z uśmiechem.
-Um, my kurwa NIE ŻYWI. - Wrzasnęła. Pokręciłem głową na jej ciemnotę.
-Nie narzekałaś gdy wkładałem i wyjmowałem moje palce z ciebie. - Powiedziałem z usmieszkiem. Spojrzała w dół. Zauważyłem, że jej policzki się czerwienią.
-Przestań... - Wymamrotała.
-Jason... - Naśladowałem ją, udając że jęczę.
-o mój Boże, zamknij się! - Powiedziała ze śmiechem, uderzając mnie w ramię. Potarłem je..Mocno mnie uderzyła.
-Ał, to bolało, wiesz.
-Oh, nie bądź dzieckiem, chodź. - Powiedziała, łapiąc moją rękę i idąc do domu. To był cholerny dzień...
_____________________________________________
Melanie POV

Siedziałam z Justinem na łóżku, oglądając TV. Byłam cała w niego wtulona. Moj umysł zaczął się oddalać. Dzisiejszy dzień był szalony. Dowiedziałam się o przeszłości Jasona, wyznaliśmy sobie miłość, prawie uprawialiśmy seks. Nie będę kłamać, cieszyłam się lekko, że to zrobiliśmy zanim prawie zginęliśmy przez kogokolwiek kto wbiegł do domu. Miał rację, wcale nie było tak źle poza murami Towarzystwa. Było po prostu...spokojnie. Za spokojnie. Do momentu gdy było...strasznie. Jason zaśmiał się z czegoś w filmie, który oglądaliśmy, czym zwrócił moją uwagę. Ja nawet tego nie oglądam. Nie wiem jak to się nazywa, ale Jason to uwielbia. Zauważyłam, że jeszcze nie zjedliśmy nic na kolację. Było już całkiem późno, ale ja umierałam z głodu. Jason musiał mi czytać w myślach.
-Jesteś głodna, dziecinko? - Zapytał gładząc mój policzek. Przytaknęłam.
-Umieram z głodu... - Powiedziałam. Jason wstał i poszedł na dół.
-Nie ruszaj się. -  Powiedział z uśmiechem. Yy, ok? Czekałam na cokolwiek kazał mi czekać Jason. Kilka minut później, wrócił z kilkoma krewetkami, makaronem i mrożoną herbatą. Uśmiechnął się.
-A teraz jemy! - Powiedział. Miał jedzenie na tacy więc mogliśmy zjeść w łóżku. Dzięki Bogu, jestem taka leniwa i naprawdę NIE chce mi się wstawać.

Gdy skończyliśmy jeść, zdecydowaliśmy obejrzeć jeszcze jeden film zanim zaśniemy. Nie będę kłamać...te ostatnie tygodnie z nim były świetne. On jest słodki, opiekuńczy i ochronny. No cóż, pomijając innego jego cechy charakterystyczne. Ziewnęłam. Zamknęłam oczy i powoli zaczęłam zasypiać. Poczułam dużą dłoń Jasona muskającą mój policzek.

-Dobranoc, Skarbie. Kocham cię. - Powiedział, lekko całując moje usta. I z tym, odleciałam do krainy snów.
~~~~~~
dsgfhgfdffdgdf *-*
OMGAAAAASH
*cockblock - osoba, która nie pozwala nawiązać innym kontaktów seksualnych (celowo lub niezamierzenie)
Wróciłam!! :D jeśli są jakie błędy czy braki polskich znaków to wybaczcie, mam złamaną prawą rękę i nie jest zbyt łatwe pisać na kompie jedną ręką. :ccc 
Liczę na jak największą ilość komentarzy <33
Ada xx